Kiedy ktoś mówi mi, że nie realizuje swoich celów, pierwszą rzeczą, którą sprawdzam, nie jest to, czy cel był dobrze sformułowany. Sprawdzam, czy to był jego cel.
W ciągu ponad 10 lat pracy coachingowej przeprowadziłem setki rozmów o celach. Widziałem ludzi, którzy mieli perfekcyjnie zapisane cele SMART — i ani jednego nie zrealizowali. I widziałem takich, którzy nie znali żadnej metody, a zmieniali swoje życie w sposób, który ich samych zaskakiwał. Różnica nigdy nie leżała w narzędziu. Leżała w tym, czy cel był naprawdę ich własny.
Dlaczego metoda SMART nie wystarczy
Metoda SMART (Specific, Measurable, Achievable, Relevant, Time-bound) powstała w kontekście zarządzania organizacjami w latach 80-tych. Jest użyteczna — ale projektowana była do wyznaczania celów przez menedżerów dla pracowników, nie do osobistego rozwoju.
Problem polega na tym, że SMART odpowiada na pytanie jak sformułować cel, ale zupełnie pomija pytanie dlaczego — i czy to naprawdę mój cel.
Przykład z gabinetu
Klientka — nazwijmy ją Marta — przyszła do mnie z celem „do końca roku chcę awansować na kierownika działu". Cel idealnie spełniał kryteria SMART. Był konkretny, mierzalny, realny, powiązany z pracą, osadzony w czasie. Spędziliśmy pierwsze pół sesji nad jej planem działania, zanim zadałem jedno proste pytanie: „Czy chcesz być kierownikiem?". Cisza. Długa cisza. Potem: „Szczerze? Nie wiem. Zawsze myślałam, że powinnam chcieć."
To jest sedno. SMART zakłada, że cel jest słuszny — skupia się wyłącznie na jego precyzyjnym sformułowaniu. Coaching zaczyna od kroku wcześniej: od weryfikacji, czy cel w ogóle jest Twój.
Pytanie, które zmienia wszystko
W coachingu pracuję z pytaniem, które brzmi pozornie prosto, ale potrafi rozsypać cel wyznaczony latami wcześniej:
Co się stanie, jeśli osiągniesz ten cel? I jak się wtedy poczujesz?
— Jedno z moich ulubionych pytań otwierających sesję
To pytanie nie jest retoryczne. Ono sprawdza, czy za celem stoi coś naprawdę ważnego dla osoby, która go formułuje — czy tylko społeczne oczekiwanie, porównanie z innymi albo lęk przed tym, co powiedzą znajomi.
Cele motywowane zewnętrznie (presją, oceną, wstydem) są statystycznie znacznie trudniejsze do realizacji niż cele motywowane wewnętrznie. Nie dlatego, że ktoś jest leniwy. Dlatego, że mózg po prostu nie angażuje się w pełni w coś, co nie jest autentycznie nasze.
Trzy typy celów — i dlaczego dwa z nich nie działają
W pracy coachingowej wyróżniam trzy kategorie celów, z których klienci do mnie przychodzą. Każda wymaga innego podejścia:
1. Cele pożyczone
To cele, które przyjęliśmy od kogoś innego — rodziców, środowiska, mediów społecznościowych. „Powinienem mieć własną firmę." „W moim wieku powinnam już zarabiać tyle." „Wszyscy w mojej branży się przekwalifikowują, więc ja też." Cele pożyczone są wyczerpujące, bo wymagają ciągłego zewnętrznego napędu. Gdy tylko presja zewnętrzna słabnie — motywacja znika.
2. Cele ucieczkowe
To cele sformułowane jako ucieczka od czegoś, nie dążenie do czegoś. „Chcę zmienić pracę" — ale co tak naprawdę chcesz? Nie chcieć aktualnej pracy i chcieć nowej to dwa różne cele, które prowadzą do zupełnie innych planów. Cele ucieczkowe są energetycznie jałowe — napędza je lęk, nie wartości.
3. Cele zakorzenione w wartościach
To jedyna kategoria, która działa długoterminowo. Cel zakorzeniony w wartościach odpowiada nie tylko na pytanie „co chcę osiągnąć", ale też „dlaczego to jest dla mnie ważne" i „kim chcę być w tym procesie". Taki cel nie wymaga codziennej motywacji z zewnątrz — ma swoje wewnętrzne źródło energii.
Jak coaching zmienia pracę z celami
Coaching nie pomaga „lepiej wyznaczać cele" w sensie technicznym. Coaching pomaga znaleźć cel, który jest rzeczywiście Twój — i sprawdzić, czy droga, którą zamierzasz go osiągnąć, jest zgodna z tym, kim jesteś.
W praktyce praca coachingowa nad celami wygląda w kilku etapach:
- Eksploracja: Co tak naprawdę jest dla Ciebie ważne? Jakie wartości leżą u podstaw tego, co chcesz osiągnąć? Bez tego etapu każda technika wyznaczania celów jest budowaniem na piasku.
- Weryfikacja: Skąd pochodzi ten cel? Czy pochodzi z Ciebie, czy z zewnętrznego oczekiwania? Czy to cel „ku czemuś" czy „od czegoś"?
- Konkretyzacja: Dopiero tutaj wchodzą narzędzia takie jak SMART — ale na zweryfikowanym, autentycznym celu, nie na hipotezie.
- Ekologia celu: Pytanie o to, jakie aspekty Twojego życia zostają dotknięte przez realizację tego celu. Czy jest on ekologiczny — to znaczy, czy jego osiągnięcie nie niszczy czegoś innego, co jest dla Ciebie ważne?
- Plan działania: Konkretne kroki, zasoby i odpowiedzialność — ale wyłącznie jako finał procesu, nie jego początek.
Ćwiczenie: sprawdź swój cel teraz
Weź dowolny cel, nad którym aktualnie pracujesz — albo cel, którego realizację ciągle odkładasz. Odpowiedz na poniższe pytania pisemnie, bez cenzurowania myśli:
5 pytań coachingowych do celu
- 1. Dlaczego ten cel jest dla mnie ważny? Co się stanie, jeśli go osiągnę?
- 2. Skąd pochodzi ten cel? Czy sam/sama go wybrałem/am, czy ktoś mi go „podarował"?
- 3. Jakie moje wartości ten cel wyraża lub realizuje?
- 4. Co tracę, jeśli tego celu nie osiągnę? I czy ta strata jest autentyczna, czy wyobrażona?
- 5. Co musiałoby być prawdą, żebym mógł/mogła zacząć działać w kierunku tego celu już dziś?
Jeśli po tym ćwiczeniu cel wydaje Ci się mniej oczywisty lub nawet wątpliwy — to jest dobry znak. Znaczy, że zaczynasz pracować z celem naprawdę, a nie tylko z jego etykietką.
Kluczowe wnioski
- Metoda SMART jest użyteczna, ale odpowiada tylko na pytanie jak, a nie dlaczego i czy to mój cel
- Cele pożyczone i ucieczkowe wyczerpują — cele zakorzenione w wartościach napędzają się same
- Przed technicznym wyznaczaniem celu zawsze warto zapytać: skąd pochodzi ten cel?
- Coaching zaczyna się krok przed planowaniem — od autentyczności tego, co chcesz osiągnąć
- Dobre pytanie jest często bardziej wartościowe niż dobre narzędzie
Podsumowanie
Nie rezygnuj z metody SMART — ona naprawdę pomaga strukturyzować myślenie. Ale zanim po nią sięgniesz, poświęć chwilę na pytanie wcześniejsze: czy ten cel jest naprawdę Twój?
Jeśli odpowiedź brzmi „tak, ale nie wiem, jak ruszyć" — to jest właśnie moment, w którym coaching jest najbardziej pomocny. Nie dlatego, że dostarczy Ci gotowego planu. Dlatego, że pomoże Ci odkryć, co już wiesz, ale jeszcze nie słyszysz wystarczająco głośno.